Ania Wyszkoni: Samochód to jedyne miejsce, w którym mogę w spokoju wsłuchać się w muzykę

Co najczęściej śpiewa Pani podczas jazdy? Jest to jedna piosenka, a może konkretny repertuar?

Anna Wyszkoni: W samochodzie słucham różnej muzyki. Rzadko radia, częściej płyt, które właśnie kupiłam, albo tych, które należą do moich ulubionych. Innej muzyki słucham podczas jazdy autostradą, innej w mieście. W czasie szybkiej jazdy preferuję energetyczną muzykę i najczęściej słucham jej głośno. W mieście potrzebna jest większa cierpliwość za kierownicą, dlatego staram się słuchać spokojnych dźwięków. A śpiewam zawsze, bez względu na to, co sączy się z odtwarzacza.

Kolekcjonuje Pani mandaty? 🙂

Anna Wyszkoni: Nie kolekcjonuję. Szybko wyrzucam, żeby nie pomyliło mi się, które zapłaciłam, a których jeszcze nie.

Co trzyma Pani w bagażniku?

Anna Wyszkoni: W bagażniku zawsze mam kilka pudełek z butami. Nigdy nie wiadomo, które będą mi potrzebne w podróży, na scenie, podczas wywiadu. Poza tym, od kilku miesięcy w bagażniku wożę pudełko po ciasteczkach, które upiekła dla mnie koleżanka, i które muszę jej wreszcie oddać. Mam też niezbędne rzeczy, takie jak apteczka, gaśnica czy trójkąt odblaskowy.

Za co najbardziej kocha Pani swoje auto? Kamerka do parkowania, a może sprzęt audio?

Anna Wyszkoni: Mam dobrze wyposażony samochód i kocham go za każdy z dodatkowych elementów. Dzisiaj nie wyobrażam sobie jazdy bez kamerki do parkowania, nawigacji czy podgrzewanych w zimie siedzeń. Dobry sprzęt audio to dla mnie wręcz wymóg. W serwisie zawsze wiedzą, że o dźwięk dbam szczególnie, podobnie jak czystą, zawsze zdezynfekowaną klimatyzację.

Gdyby Pani mogła opowiedzieć najśmieszniejszą sytuację, jaka spotkała Panią na drodze.

Anna Wyszkoni: Lubię obserwować innych kierowców, kiedy na drodze tworzy się korek i trzeba kogoś przed siebie wpuścić. To niesamowite, że niektórzy w takich sytuacjach złośliwie przyspieszają, jakby znaczenie miało to, że będą pięć metrów przed nami, ale jednak ciągle w tym samym korku. Cóż, ja wolę reagować z uśmiechem i zrozumieniem. Pamiętam, że kiedyś uśmiechem zareagowaliśmy z moim narzeczonym na złośliwość jednego z kierowców. Pan był w takim szoku, że zezłościł się jeszcze bardziej. Jego wyrazu twarzy nie da się opisać, ale życzę Wam wszystkim cierpliwości i kultury jazdy na drodze.

Dziękuję za rozmowę i życzę szerokości!

Pytała Angelika Rusiecka

Fot: Marlena Bielińska