Samochód to mój drugi dom – rozmowa z Weroniką Marczuk

Weronika Marczuk wywiadProducentka filmowa, prawniczka, aktorka, kobieta wielu pasji i zawodów. Pochodzi z Kijowa, dokąd lubi wracać. Mimo artystycznej duszy twardo stąpa po ziemi. Nam zdradza jakim jest kierowcą.

Często zdarza się Pani zmieniać samochód albo marzyć o nowym modelu czy raczej przywiązuje się Pani do swojego auta? Może ma Pani jakąś ulubioną markę?

Przywiązuję się, ale oczywiście nie na całe życie. Po 3-4 latach każdy samochód niestety się zużywa i wtedy zwyczajnie chce się czegoś innego, najlepiej pachnącego nowością. Moim marzeniem i ulubionym autem jest Porsche Cayenne Turbo.

Co oznacza dla Pani samochód doskonały? Na co zwraca Pani uwagę przy zakupie?

Są różne potrzeby na różnych etapach życia i zarazem inne wymagania od samochodu. Najtrudniejsze jest oczywiście połącznie wygody z ekonomicznością. Lubię auta wysokie, z grupy SUV i szybkie, ale te są niestety często duże i dużo też palą. Staram się więc znaleźć złoty środek.

Woli Pani siadać za kółkiem czy raczej relaksować się jako pasażer?

Zależy od kierowcy! Jeśli nie czuję się bezpiecznie, wolę prowadzić sama. Czasami lubię też wybrać się gdzieś samotnie w siną dal.

Jakim jest Pani kierowcą? Odpręża Panią dynamiczną jazdę i dociśnięty pedał gazu czy może płynnie i spokojnie przemierza Pani kolejne kilometry?

Jeżdżę raczej dynamicznie, ale bezpiecznie. Mój tata był zawodowym kierowcą, wychowałam się w aucie i za kierownicą, gdzie często dla zabawy mnie sadzał. Nigdy nie miałam lęku przed prowadzeniem samochodu i uważam się za sprawnego kierowcę.

Jakie zachowania najbardziej denerwują Panią w innych kierowcach?

Nie zawracanie uwagi na innych uczestników ruchu i tępota drogowa.

Kiedy słyszy Pani męski komentarz w stylu „baba za kierownicą”, to?

Niestety często się zgadzam i pocieszam tym, że od każdej reguły są wyjątki.

Zdarza się Pani poprawiać makijaż prowadząc auto?

Na czerwonym świetle lub w korkach – oczywiście!  

Jaka muzyka towarzyszy Pani w trasie? Daje się Pani czasem ponieść i śpiewa głośno ulubione kawałki?

Zawsze mam ze sobą iPhona, gdzie mam wszystkie interesujące mnie gatunki muzyki. Wybór zależy od nastroju. Śpiewam, czasami głośno, a nawet tańcze. (śmiech)

Jak znosi jazdę Pani pies?

Bombelek nie przepada niestety za jazdą samochodem. Nie męczę go więc i zabieram ze sobą tylko wtedy kiedy muszę. Wyłączam wówczas radio, bo źle na nie reaguje.

Jaka była Pani największa samochodowa wpadka?

Zdarzyło mi się, że jechałam na tyle szybko, że nie zauważyłam policji. Panowie ruszyli więc za mną, ale przez długi czas nie słyszałam sygnału dźwiękowego, bo słuchałam głośno muzyki. Zatrzymali mnie, bo wyprzedzałam na zakazie. Dodatkowo, po weryfikacji, okazało się, że miałam nieaktualny przegląd techniczny. Wystarczy? (śmiech)

Zdarzyło się Pani kokietować funkcjonariusza policji w celu uniknięcia mandatu? Jakie metody najlepiej się sprawdzają?

Nie kokietuję, ale nie dyskutuję i najczęściej przyznaję rację.

Jakie rzeczy można zawsze znaleźć w Pani aucie? Czy w bagażniku i schowkach panuje perfekcyjny porządek czy raczej artystyczny nieład?

Nazwijmy to artystycznym porządkiem. (śmiech) Staram się nie wozić zbędnych rzeczy, ale niestety ze wzgledu na to, że samochód to mój drugi dom, nie zawsze mi się to udaje.

weronika-marczuk2

Fot. Bernard Branecki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here