Toyota Prius – coraz bardziej popularna

Wyprodukowano już ponad 3 miliony aut tego modelu. Czy to dużo? Czy świat w końcu zrozumiał, jak ważna jest ekologia? A może coraz większe zainteresowanie samochodami hybrydowymi wynika ze stale rosnących cen paliwa?

Początki były trudne. Prius oficjalnie trafił do sprzedaży w roku 1997 w Japonii i trzeba było czekać aż trzy lata, żeby auto znalazło się w innych krajach. Z siermiężnego prototypu, jakim był kiedyś, wyszedł całkiem ładny samochód, który przykuwa uwagę i budzi wiele kontrowersji.

Jakieś 3-4 lata temu przymierzałam się do zakupu Priusa. Od razu zauważyłam, że jest problem z kupieniem auta używanego, max 3 letniego. Przyczyna tego jest prosta, jego zwyczajnie nie opłaca się sprzedawać. Przy dość wysokiej cenie zakupu koszt paliwa zwraca się dopiero po kilku latach dość intensywnej jazdy, dlatego nikt wcześnie nie pozbywa się Priusa.

W Holandii, Niemczech i Japonii rząd dopłaca do zakupu aut ekologicznych, tam też samochody hybrydowe są siłą rzeczy bardziej popularne. W naszym kraju za takie auto przyjdzie nam zapłacić ponad 100 000 zł. Jedyny jak dotąd inicjatywą pro ekologiczną popisał się Kraków. Wprowadził we wrześniu 2012 roku program „Kraków Mobilny”. Przez 12 miesięcy pozwolił on użytkownikom aut z napędem hybrydowym podróżować bus pasami oraz parkować za darmo we wszystkich strefach objętych opłatami postojowymi. Z całą pewnością pozwoliło to na dość duże oszczędności, jednak program wkrótce się skończy.

Spalenie Priusa to według zapisów konstruktorów 3,1 l/100 km. W praktyce jednak trzeba założyć około 4 litrów w mieście i 3,5 na trasie. Przy dość ostrej jeździe można dojść do 6l/100km, co mimo wszystko nie jest wartością szokującą przy tak dużym gabarytowo samochodzie. Oszczędzamy, więc średnio, ponad 50%, co może te 3-4 lata temu nie było aż tak znaczące, jednak w tym momencie zaczyna być jednym z argumentów przemawiającym za zakupem takiego auta.

Mając przyjemność jazdy Priusem nie chciałam potem wsiąść do innego samochodu. Jest bardzo cichy, całe szczęście, że zapis prędkości wyświetlany jest na przedniej szybie, w przeciwnym wypadku bardzo łatwo o zapomnienie się. Auto przyśpiesza szybko, daje duży komfort i przede wszystkim poczucie oszczędności. Cały szkopuł tkwi w odzyskujących energię akumulatorach. Zużywana jest ona potem przy wspomaganiu silnika spalinowego, co pozwala zaoszczędzić dość pokaźne kwoty pieniędzy.

Zauroczona samochodem postanowiłam sprowadzić sobie Prusa, tutaj do porządku przywołał mnie serwis, który poinformował, że produkowane np. w USA (tam są najtańsze) samochody mają wiele części różniących je od wersji europejskich, jest więc problem w przypadku awarii.

Czy auta się psują? Wiele osób twierdzi, że są wręcz bezawaryjne. Nie wiem komu wierzyć, jeśli taksówkarzom je użytkującym to faktycznie tak, jeśli postronnym obserwatorom, można mieć wątpliwości. Plotki, bowiem głoszą, że zdarzają się usterki potężnych akumulatorów gromadzących energię, które są sporym wydatkiem w przypadku tego samochodu. Mają też ograniczaną gwarancję, jednak na ile pokryw się to z prawdą chętnie powiem, jak już kiedyś kupię sobie to auto.

Mimo, że od czasu, kiedy przejechałam się Priusem pierwszy raz minęło kilka lat, do dziś widząc go na drodze uśmiecham się przyjaźnie i zastanawiam nad jego zakupem.  Testy żywotności akumulatora wykazały, że tylko nieznacznie spadła jego wydajność po 10 latach użytkowania. Badający je amerykanie zauważyli też, ze koszt zakupu nowego to 2200- 2600 dolarów a regeneracja około 500 USD. Przeliczając wszystko dokładnie widać gołym okiem, że zakup tego auta w gruncie rzeczy się opłaca. Kiedy pomyślę, że przez ostatnie lata zaoszczędziłabym 60% kosztów zakupu paliwa, zaczynam się na siebie w duchu denerwować. Może to dobry czas na zakup Priusa? A może warto poczekać na auta napędzane wodorem, albo upowszechnienie się silników elektrycznych?

Jakie jest Wasze zdanie? Czy ktoś użytkuje Priusa, a może macie inne auta hybrydowe?  Opowiedzcie o tym, jak się nimi jeździ i czy rzeczywiście cały „interes” jest opłacalny.

Tekst: Kasia Kwiecińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here