Odszedł Carroll Shelby

0

Serce jednego z ojców sportowej motoryzacji Carrolla Shelby zamilkło. W swoim życiu stworzył parę wyjątkowo szybkich sportowych samochodów, pobił kilkanaście rekordów i nauczył wielu, że połączenie marzeń i ciężkiej pracy zmienia świat na lepsze.

Znany z morderczej pracowitości, mimo poważnych zdrowotnych ograniczeń – wrodzonej wady serca, która nie przeszkodziła mu w ściganiu się, zwyciężaniu i pracy ponad siły. Już w latach pięćdziesiątych, kiedy był diabelnie szybki i na Aston Martinie bił kolejne rekordy, wygrywał w Le Mans, każdy wyścig kończył z nitrogliceryną pod językiem. Lekarz w roku 1960 postawił ultimatum – „…będziesz żył jeśli skończysz ze startami za kierownicą”. Podobno Shelby miał odpowiedzieć „nie boję się śmierci w wyścigu”, na co lekarz zapytał „jak myślisz, kto jeszcze może zginąć w tym wypadku?” Całe życie Shelby’ego jest napisane jak hollywoodzki scenariusz. Nie odszedł od sportu. Zaczął projektować i produkować samochody wyścigowe. Każde dziecko zna legendarne pojazdy noszące jego imię, najsłynniejsze Shelby AC Cobra, Shelby Mustang, Dodge Shelby.

Jeśli nie ściganie to…

Lee Iacocca najpierw pozwolił realizować mu wizję najsłynniejszego z muscle cars – Mustanga, a w koncernie Chryslera zaprosił Carrolla do prac nad bestią z silnikiem ciężarówki – Dodge’em Viperem. Osiągał wielkie sukcesy, wypracowane osobistym zaangażowaniem i wiedzą – współpracował ze wszystkimi koncernami amerykańskiej wielkiej trójki i tworzył auta zwykle przerastające korporacyjne wizje, bezkompromisowe, dla wielu dyrektorów niewyobrażalne, dla innych inspirujące. Tak powstały: Ford GT40, Mustang Shelby GT350 i Ford Shelby GT500, a potem Dodge Shelby Charger i Dodge Viper – wszystkie to efekt współpracy z Lee Iacoccą. Powodem największej dumy była jednak jego prywatna firma Shelby American, produkująca słynne Cobry, które przez wiele lat wygrywały na amerykańskich i europejskich torach.

Teksaski uśmiech

Twardy kowboj z Teksasu ostatnie lata przeżył w poczuciu satysfakcji z udanego, pracowitego życia w branży, która pochłaniała go od dzieciństwa. Motoryzacja nie była jedyną dziedziną, w której się realizował. Należał do ludzi, którzy czegokolwiek się tkną, potrafią zamienić to w dobrze prosperujący biznes – przedsiębiorstwa Shelbyego działały w branży deweloperskiej i hotelarskiej, hodowli i przetwórstwie. Przyjaciele i współpracownicy mówili, że wszystko to osiągał dzięki połączeniu inteligencji, wizjonerskiej ciekawości życia, zmysłowi menadżerskiemu, sprytowi, szerokiemu teksaskiemu uśmiechowi i temu, co łączyło go z Lee Iacoccą, a o czym lubił mówić i pisać – etyce pracy.

Był niebywałym szczęściarzem – wiedział o tym i starał się dzielić z tymi, którzy od życia dostali mniej. Założył fundację pomagającą dzieciom walczącym z chorobami zagrażającymi życiu, fundującą stypendia dla młodych uczących się sportowców i obsługującą programy edukacyjne w dziedzinie motoryzacji.

– W ciągu piętnastu lat Shelby cztery razy trafiał na stół operacyjny, aby w roku 1990 wymienić serce na nowe, a sześć lat później, w wieku 73 lat, dokonać przeszczepu nerki. Żartował, że ma w sobie sporo niestandardowych podzespołów, jak jego Shelby Mustang.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here